Ja nie zapomne o tobie, oto wyryłem Cię na obu dłoniach Iz49,15-16 pozdrawiam,zapraszam..... ps. kontakt - GG 9035002 :p
MusicLib - Muzyk na Bloga
Ranking Stron Katolickich
RSS
wtorek, 27 maja 2008
MIŁOŚĆ MATCZYNA...

  „ Miłość Matczyna”

 

Miłość…kto jej nauczy, jeśli nie znalazł się do tej pory taki śmiałek….

Miłość…..czy można kochać tylko troszkę…tak na kawałek….

Miłość…. Czemu jest tak bardzo potrzebna człowiekowi….

I średniemu…-jak ja- dziecku….i niemowlakowi…..

 

Mamo….dziś piszę do Ciebie te małe słowa…

Od  Miłości się zaczęły…bo to sprawa wiadoma…

A nie ma przypadków….

 

A jednak…znalazła się na świecie osoba….

Dana od Tatusia z góry….bo mu się podoba….

Żeby ludzie na ziemi się kochali…..

I wzajemnie w ramiona się oddawali….

On, czyli Tatuś wiedział….że jestem tak kruchym dzieciątkiem….

Że do wyrośnięcia….potrzebuje mama x 3….czyli trzy mamyJ

 

On jedyny wie co robi….pozbawiając mnie częściowo uczuć córeczki jednej mamy….dał mi dwie następne….aby nauczyć się kochać tą pierwszą mamę, i przy okazji nauczyć…kochać siebie i doświadczyć tej prawdziwej matczynej miłości.

 

Bo jak dziecko nie doświadczy troskliwej rodzicielskiej miłości…sam nie będzie umiał tak kochać….dlatego tak właśnie Pan zrobił…..

 

Oprócz tej pierwszej mamy, która mnie urodziła…..pozostają więc te dwie kolejne…..

Jedną z nich jest mamą i moich pozostałych dwóch mam….i wszystkich innych…a co w tym najpiękniejsze, bardzo mnie kocha…mimo, że oprócz mnie ma jeszcze mnóstwo innych dzieci, o których tez musi pamiętać….ach tak…MaryjaJ

 

A trzecia mama?....za tą trzecią dziękuję Tatusiowi, w sposób szczególny…..bo jak dwie pierwsze mamy, ma każdy bo są niezbędne by dzieciątko pojawiło się na świecie…..

tak tą trzecią mamą nie każdy zostaje obdarzony….

i nie wiem do tej pory…

czy Tata, mi sam pozwolił wybrać swoja duchową mamę….czy Sam mi ją dał…..jedno jest pewne….chciał bym Ją miałaJ…..

 

Ten liścik dedykuje tej swojej duchowej mamie….

Która…mimo kilometrów, ciągle przy mnie jest…..duchowo….a to się czuje…..

Która, kiedy trzeba przytuli, a kiedy trzeba nie spauzuje…

A wszystko z miłości…

 

Kochana mamo, dziękuję, że Jesteś…wiedz, że bardzo Cię kocham….

I dziękuję Bogu za Ciebie…każdego dnia……

I przepraszam za moje czasem tak nieporadne, kruche, słabe serce……

Serce które jednak w miłości chce i trwa….

 

Chciałabym, żebyś kiedyś mogła być ze Mnie dumna….

Mamo….

                                              Twoja duchowa córeczka;*

13:54, faustyna.b
Link Komentarze (2) »
środa, 19 marca 2008

JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁ !!!

  PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ:)

ALLELUJA !!!:)

17:51, faustyna.b
Link Komentarze (3) »
JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁ!!!! ALLELUJA!!!:)

Kochani!!!

 

Zbliżają się Święta Zmartwychwstania PańskiegoJ

Dla mnie jest to szczególny czas :)....

 

Bóg chce do nas mówić…..poprzez konkretne słowa i wydarzeniaJ

 

W tym szczególnym, błogosławionym czasie, zatrzymuje nas przed obrazem „Życia, które możemy uzyskać jedynie poprzez krzyż”…..

Ktoś by mógł rzec, dlaczego taki paradoks….

 

Zobaczcie kochani…..

Jezus umiera za nas na krzyżu………….po pierwsze czyni to z wielkiej miłości do Nas, tak bardzo kocha Ciebie i Mnie…..ze poświęca dla nas swoje Zycie….swój tytuł, honor……swoje Imię…..czyli CAŁEGO SIEBIE....

Przecież Krzyż w czasach Jezusa był czymś hańbiącym, na taka karę byli skazywani jedynie najgorsi złoczyńcy………-a wiec Bóg miłujący swoje dzieci…który nie boi się krzyża-

 

…….zobaczcie kochani jak ładnie wychodzi nam teraz druga sprawaJ…….Bóg biorący krzyż!...od tej pory krzyż nie jest już znakiem hańby…..kary….ale miłości……… ”kto chce iść za mną, niech weźmie swój krzyż „…”niech mnie naśladuje”…..co więcej zobaczcie, ze Jezus zaprasza Nas, by iść za Nim……..by iść Jego drogą…zaprasza nas do dźwigania krzyża, bez leku, bez strachu…ale z odwagą!…..

 

          Krzyż –moi drodzy staje się wiec symbolem miłości….ale nie takiej miłości….jaka my pojmujemy…..MIŁOŚCI BOGA SAMEGO…….kochani i tutaj warto się zatrzymać….BOG CIĘ KOCHA, JESTES DLA NIEGO SZALENIE WAZNY……uwierz w to, uwierz w krzyż, wreszcie…….uwierz w Jezusa….Tego, który umiera za i dla Ciebie….ale uwaga…….i Zmartwychwstaje DLA CIEBIE!!!...JEZUS POKAZUJE CI DROGE……

 

Życzę i Wam i sobie…, aby Jezus Zmartwychwstały  nas przemieniał, żeby budził nasze serca…..Jezus chce być przy każdym z Nas, konkretnie -chce być właśnie przy Tobie!!!:) - o tak, możesz się teraz uśmiechnąć szczęściarzu:) => Bóg Cię kocha:)

 

Moi kochani….myślę, ze czas zmartwychwstania zachęca nas tez, żebyśmy się nie bali, nie lękali….powstawać z upadków…….żebyśmy nie bali się rodzić na nowo dla Jezusa…….

 

 

Każdemu życzę dobrze przeżytych świat……w sercu, warto się otworzyć….powiedzieć : "Jezu chcę, byś narodził się także w moim sercu, byś usunął we mnie to co martwe, uzdrowił to, co chore……żebyś Zmartwychwstał w moim sercu. Amen.”

 

Z pamięcią w modlitwie i uśmiechemJ

 

BeataJ

 

17:40, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 listopada 2007
Smutny?....

Smutny….

 

Przyszedł smutny do Pana Boga….

Chciał by Pan Go pocieszył….

Lecz zadrżała jego noga…

Zwątpił bowiem, czy jeszcze wierzy…..

 

Ale poszedł, tyle inni mu mówili,

Że Pan Bóg jest dobry…

Więc poleciał, ukląkł przed Nim…

Powiedział „Dzień dobry”

 

Bóg przytulił serce smutne, serce tego człeka

I powiedział:” Kocham Ciebie…

Ojciec zawsze czeka….”

 

Smutny nie zrozumiał Boga,

„Kochasz mnie, a za co?,

Przecież jestem brzydki, chudy….

Ludziom obojętny…

I Zamknięty w swej cichości…

Jednym słowem wstrętny!”

 

 

Drogie dzieci, jak myslicie?

Co Pan Bog uczynił?

Wziął na swe rece smutnego….

Mowiąc te słowa do Niego:

„Jesteś dla Mnie wyjątkowy – nie ma nikogo takiego jak Ty!

Jesteś dla mnie jedyny – kocham Cie tak, jkabys tylko ty był!

Jesteś dla Mnie moim dzieckiem – to właśnie Tobą pragnę się opiekować!

 

Kochany!

Nigdy nie myśl, ze jestes wstrętny….jestes piekny!!!

Nigdy nie smuć się, z powodu samotności…

Nie Jesteś sam!, bo ja zawsze jestem przy Tobie!

Nigdy nie uważaj swej nieśmiałości za wade….

To w ciszy, jest największy skarb człowieka…

W ciszy JA Jestem obecny…..w ciszy możesz Mnie usłyszeć….

A JA chcę….byś Mnie słyszał….

Nigdy nie mysl, ze jestes obojętny…..bo nie byłes taki dla Mnie, nie jestes, i nie będziesz….

Kocham Ciebie, i w każdej chwili przy Tobie Jestem, żadna chwila Twego zycia, nie jest dla Mnie obojetna!

 

Nigdy, nie brzydź się swoim wyglądem!

Pamiętaj, ze umyśliłem Ciebie sobie, nim począłeś się w łonie matki!

Stworzyłem Cie, chciałem Byś był…

I jestes taki, jakim pragnę żebyś był!!!

Każdy szczegół był przeze mnie umyślony…..jesteś taki, bo właśnie takim Cię zapragnąłem!!

 

 

Kochane Dziecko….

Ja mam moc uzdrawiania, przemieniania……

Nie boj się!

PRzemienie Cie…

Odtąd nie będziesz już smutny…taki jaki do mnie przyszedłeś….

Uzdrawiam Cie….odtąd będziesz szczęśliwy!!

 

Bo ja uzdrawiam, ja przemieniam, JA JESTEM PRZY TOBIE OBECY CAŁY CZAsJ

 

 

Co  mógł zrobić owy człowiek……??

Czy nadal był smutny?. .taki jak na początku naszej historyjki?

Pan Go przemienił…

Stał się wesoły….

Również i my czasami jesteśmy takimi smutasami, którzy pragną Boga…

 

Nie bójmy się do niego wtedy pójść….

 

On czeka na nas…..aby nas przemienić…

 

A może ten smutek, to był dar?

Dzięki niemu…..człowiek, przyszedł i otworzył się na BogaJ

 

Bóg otwiera się na Nas…czeka….

 

Tylko…czy ty przyjdziesz???

Pozdrawiam Cię wesoły człowieku……….

 

19:22, faustyna.b
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 sierpnia 2007

   MARYJO, ODDAJE SIĘ W TWOJE MATCZYNE RĘCE:))

18:33, faustyna.b
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 czerwca 2007

"PRZYCHODZĘ DO CIEBIE..."

- odpowiedz Jezusowi...

11:42, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
Przychodze do Ciebie

  Przychodzę do Ciebie:*

 Przychodzę dziś Panie do Ciebie,

..przychodzę taka jaka jestem……

Przychodzę, żeby ci powiedzieć, ze……..

Że jest mi dobrze z Tobą,

Że lubie kiedy mówisz mi „przyjdź, chce byś do mnie przyszła, byś się do mnie przytuliła w najświętszym sakramencie…tak Ciebie mocno kocham, stęskniłem się za Tobą”

 A wiec jestem, przyglądam się Tobie…..

…tak uroczo plynie czas przy Tobie……..

I tylko przy tobie……….

W Twoich ramionach……….

 Przychodzę do Ciebie,

Bo ty mnie zapraszasz……..

Wiesz doskonale, ze jestem slaba….

Znasz moje lęki, godziny nieufności, odejścia….

 Ale ty się cieszysz, bo przyszlam…..

Ja tez się ciesze, ze mnie zaprosiłeś……….

 Przyjde Panie zawsze, kiedy mnie zawolasz………

…hmmm….odpowiedziec tak mojej jedynej miłości??

 Kocham:*

 

„Przyjdź, tak mocno Ciebie kocham, stęskniłem się za Tobą!:)”                             

                                              Pan Jezus:)

                             

Na podstawie powyższego wiersza, została zrobiona prezentacja, bardzo serdecznie zapraszam do jej obejrzenia....oto link:

http://www.manta.univ.gda.pl/~gdemecki/Przychodze_do_Ciebie.ppt

wejdz, zobacz, zastanów sie i podaj dalej:):)

badźmy apostołami Jezusa Chrystusa:)

11:34, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2007

OBRAZ JEZUSA                MIŁOSIERNEGO :)

14:01, faustyna.b
Link Komentarze (5) »
                                      Obraz Miłosierdzia Bożego”

Jakże piękna postać jaśnieje,

Ukazana za pomocą płomieni,

Jakże moje serce się śmieje,

Gdy oczy widzą światło spod cieni,

Twe oblicze wznosi mój umysł,

Moja dusza Tobie niech służy,

Jestem Twoja, zrób ze mną co zechcesz,

Jam ci wierna, poddana katuszy,

„Miłuje cię Córko, czy ty to wiesz?”

A jam ci nie dłużna i w sercu i w mowie,

Powiadam: „JEZU UFAM TOBIE,

I zanadto ci ślubuje,

Że me serce cię miłuje!

                      Potem nadal zerkam w ciebie,

                      Mój wzrok wpatrzony w płomienie,

                      I ma dusza jakby w niebie,

                      Składa Bogu dziękczynienie,

                                                    Jakżeś śliczny jesteś Panie,

                                                    Ręką swą mnie błogosławisz,

                                  Miłosierdzie Twe jak zmartwychwstanie,

                                                    To Ty Jezu mnie wybawisz!

Krew i woda

Cierpienie i niewinność,

I ta biała szata,

Niby prostotą oznaczona,

W wielką miłość jest bogata,

Twoim miłosierdziem ochrzczona.

                                  O jakże Ty Panie jesteś mi drogi!

                                  Jakże serce moje woła za Tobą,

                                  Poprowadź mnie, broń od przestrogi,

                                  Ja jestem tylko twoją osobą.

                                                     

                                                      O jakże Święta Faustyna,

Dogłębnie poznała Twoje Miłosierdzie,

Pragnę być jej uczennicą

                                                 I miłości Twojej głosić orędzie!

Spraw by usta moje o Tobie mówiły,

By ręce moje dla ciebie czyniły,

By moje uszy słów Twoich słuchały,

A nogi szlakami Twoimi stąpały!

                                  Na znak Miłosierdzia Bożego,

                                  Wpatrzona w Twój obraz niebiański,

                                  Pragnę na pamiątkę  słowa wiecznego,

Dedykować ci powyższy wiersz chrześcijański!      (2006r.)                -                                         - Beata T. - 222

 

 

 

 

 

13:57, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 stycznia 2007
Pielgrzymowanie....... czyli prosto w ramiona CHRYSTUSA :)

Spiew, usmiech na ustach, czysta definicja podróży.....raz słoneczko, raz chmurka...na zdjęciu, ja (nie powiem która, i bliska mi Dorotka:)..pozdrawiam grupe żółtą:)

Pielgrzymka życia, czym jest nasza podróż, dokąd zmierzamy?....

pielgrzymka fundamentalnej prawdy.... której  pierwotną definicję wymyślił Pan Cogito,

a czym jest nasza wycieczka?...ciągłe zmierzanie, posuwanie sie w czasie histori....

oraz ciągła walka z przeciwnościami.....

Kochani moi, można byloby zadać sobie pytanie, jaki jest sens naszego pielgrzymowania.....

w dzisiejszych czasach, bardzo często możemy spotkać sie z hasłem "pielgrzymka", i bedzie to zapewne okreslenie, jakiejs zorganizowanej najczęsciej kilkadniowej podróży na Jasną Górę lub np do Krakowa.....na takiej pielgrzymce, czlowiek doswiadcza różnych stanów....przechodzi radość, zalamanie...

a czy nie jest identycznie, z naszym codziennym życiem....

jednego dnia świeci nam słońce, kolejnego nadchodzi burza....wszystko sie "wali"....

jedno jest pewne, pielgrzymka to nielada zadanie, trzeba sie zmagac aby dojsc do upragnionego celu.....

wiec, owe pytanie....."po co?, dlaczego pielgrzymujemy?",

zajmuje istotne znaczenie dla naszego człowieczństwa:)

Jeśli uświadomimy sobie, że nasza nieustanna, często ciężka droga prowadzi do nieslychanej, potężnej miłośći, zrozumiemy istotę naszego pielgrzymowania....

jeśli pokochamy z całego serca naszego Ojca, i zaufamy Mu, On bedzie nam towarzyszyl na naszej drodze, czyż to nie piękna prawda?

kochani, życzę wam, abyście w swoim codziennym pielgrzymowaniu, zapraszali do swojego serduszka Pana Jezusa:)...Niech On bedzie z wami, a wasze życie nabierze niesłychanej wartości......

a pielgrzymka stanie się drogą miłości, która zakończona bedzie w ramionach Chrystusa...i tego Wam kochani życzę z całego serca:)

kochani.....idźmy prosto w ramiona CHRYSTUSA, niech nasze wspólne pielgrzymowanie łączy  wzajemna modlitwa o codzienną wierność CHRYSTUSOWI:)

                                                                   AMEN:)

na zdjęciu siostra Gracjanka i sympatyczny pielgrzymowicz grupy żółtej:):):)...pielgrzymka to także łączenie własnej drogi z napotkanymi ludzmi, których stawia nam Chrystus, rozmowa z drugim czlowiekiem to dar wzajemnego zufania i otwartości:) a oto kochana, wspominiana przeze mnie grupa żółta w pielgrzymce szczecinskiej na Jasną Górę....(ps.link:http://www.szczecinska.pl)

19:35, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 stycznia 2007
Jezu.....,

  Jezu, niech Twoje imie bedzie moim życiem:)

 

Jezu, pragnę tego, czego ty....

14:12, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 stycznia 2007
PANIE, TY JESTEŚ MOJĄ MIŁOŚCIĄ !!!
PANIE, TY JESTEŚ MOJĄ MIłOŚCIĄ,...na wieki, TY PANIE:)...
17:44, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
Panie, Ty Jesteś moją Miłością:)

Miłość.....zarodek uczucia , pełnia doskonałości,

kwiat w morzu zielonego trawnika

ptak w otchłani niebieskiego zenitu,

mrówka w kopalinach podziemi,

Tak, tak Panie, oto ja......

oto ja, stoję u Twych drzwi i kołaczę.........

bo pragnę nieziemskiej miłości Twojej.....

bo jestem prochem niedoskonalosci,

turystą spragnionym Twej bliskości.......

bo jestem, jestem dlatego bo Mnie chciałeś...............

Oto jestem Panie,

z moimi słabościami, z moim lękiem............

i niedoskonałościami..........

z moim usmiechem,

z moimi ranami, z moimi troskami............

moją winą, z moimi wadami.............

Jestem Panie, bo ty chciałeś mnie............

cóż mogę Ci powiedzieć.......

cóż mogę dać ci wzamian...........

swoje serce................"zostaw wszystko co masz, i pójdź za Mną"

Kocham Cię Panie...............

na Twą miłość zawsze odpowiem TAK:)

choć czasem ta miłość jest trudna i niepojęta.............

czy jednak umysł ludzki nie jest po to,

by pojmowanie rzeczy boskich pozostawić Stwórcy?

Panie, Twa miłość wymaga poswiecenia, ale uczucie jest silniejsze od prób na morzu życia,..................

spraw by moje serce miłością obdarzało Cię na tyle ile pozwolisz, i na ile będzie Twoja wola....

...spraw, aby własnie moja miłosc polegała na dobrym wyborze...............

wyborze Twojej woli, jaka kolwiek nie będzie................

moje serce oddaję Tobie................

Miłuję Cię Panie.........

Teraz.......

     i zawsze......

               i na wieki.........

                        wieków............

                                     AMEN

17:21, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 grudnia 2006
wesołych świąt:)

Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku....  

a specjalnie dla was............prezenik.........kruciótki wierszyk:)

" Wesoły Ktoś"

Pan "ktoś" zobaczył jak drzewko zielone,

jest nieszczęśliwe, bo całkiem gołe,

pomyślał sobie.....roślinka piękna....

trzeba ubarwić grudniowe święta......

postanowił ubrać drzewko, by było radosne.......

roślinka sie orzywiła i poczuła wiosne....

Pan "Ktoś" nazwał piękną postać,- ta się roześmiała.....

nowę nazwa "choinka" jej się spodobała........

choineczka radosna....promyczkiem przyciąga..... 

i prezenty pod swe nóżki dla dzieciątek ściąga......

a dzieciątkiem Pana Boga jesteś ty kwiatuszku.......

więc ci daruje prezencik na duchowym łańcuszku.........

przyjmij ode mnie życzenia Bozej łaski i opieki.......

byś pamietał że Pan ciebie kocha na wieki....

Panem "Ktoś" wiesz zapewne że jest sam Póg

tylko on tak super czas nam podarować mógł!!:)

On pokochał Ciebie bardzo.....z Tobą zawsze jest i będzie.......

bądz z nim w świeta i po świetach...na wieki i wszędzie:)

Zobacz!!! Dał Pana Jezusa nam, na nasze podobieństwo.......

byśmy mogli mieć tatusia, jak małe maleństwo:)

kochani co więcej mówić............wesołych świąt..........pamiętajcie o Jezusie..............że dla Was sie urodził..................że wraz z Ojcem kocha was....a ja jako wasza Siostra...(jesteśmy jedną wielką rodziną moi drodzy:))też was kocham.....mam was w swojej pamięci:)...niech spełnią sie wasze marzenia...........i aby w waszych sercach zawsze była wiara....a wtedy zobaczycie,że Chrystus umacnia!!!, bo "wszystko mogę w tym, który mnie umacnia", - to Jezus umacnia mnie:)

papa:)

17:22, faustyna.b
Link Komentarze (5) »
niedziela, 17 grudnia 2006
Droga

Jedno króciutkie słówko: "Droga",

składające się zaledwie z kilka literek, głosek, sylab,

co oznacza droga? Czym jest?

Po drodze samochodowej, jeżdżą zmechanizowane pojazdy.....

leśna dróżka służy do ułatwienia w poruszaniu sie po terenach trawiastych,

drogą można nazwać odcinek jaki pokonuje się z domu do szkoły i z powrotem...

co to jest droga? Droga jako wartość mająca charakter daru, czyli darmowego prezentu...

czyż nie mówi się często, że droga w sensie mataforycznym......to życie człowieka?

Droga -  prosty rzeczownik, mający sens dosłowny i metaforyczny....

jakie są rozgałęźienia drogi?....jaką drogą mam kroczyć...........przecież Pan wybrał dla mnie określoną drogę, określone miejsce w świecie, mam być określonym człowiekiem, który ma słuzyć i być dla innych.....

Kochani...czy nie jest tak, że gdy kończymy jakiś etap w życiu, przychodzi refleksja co dalej?

w jaką stronę mam skręcić?

w prawo? w lewo? a może moja droga nie ma w tym momencie zakrętu i mam iść prosto?

człowiek błądzi........

człowiek boi się drogi.....

boi się ze myśli o tej drodze, która nie jest dla niego.....

boi się, ...

Droga......nie zmierzam do jakiejś prawdy stwierdzonej, do definicji, do odpowiedzi......bo takiej nie ma..................

droga, czy teraz widzicie jej tajemniczość?

z jednej strony, jest to rozkwitająca się tajemniczośc...symbolizująca piękno zjawiska, a z drugiej? czyż właśnie to co jest tajemnicze, nie jest gorzkie, złe, podstępne. Bo jak można czuć się bezpiecznie przed niewiadomym........

jaka jest moja droga?, kochani kto z was może odpowiedzieć sobie na to pytanie, ze 100% pewnością......

Pan do czegoś cię powołuje, chce byś został lekarzem, kosmonautą, mechanikiem....dla każdego z nas ma indywidualną drogę!:) Czym ten indywidualizm się przejawia?

Pan patrzy na Ciebie wyjątkowo, dla Pana nie ma dwóch identycznych osób. Dla każdego Pan ma inną drogę.....Oczywiscie jest tyle milionów i miljardów dróg, Pan pozwala się im splatać....poznajemy wspaniałych ludzi......dzięki którym stajemy się silniejsi , lepsi..........ale mimo podobieństw, wspólnych ścieżek....każdy ma swoją drogę!!!

W polsce mamy miljardy polonistów uczących w szkolach...ale każdy z nich ma inną specyfike powolania....czy ktoś może mi podać dwóch takich samych polonistów? Nie, oczywiście, że nie....jeden będzie zdystansowany, i wymagający, inny ciepły, otwarty.......czy to oznacza że ten pierwszy jest gorszy? nie, jego powołanie odbywa się w innych realiach....Pan ma dla niego inne zadanie....tak samo jest z powołaniem do życia w rodzinie, lub w samotności......jest tak dużo rodzin......najczęstsze powołanie, ale jakże piękne......każdy powołany do małżeństwa jest specyficznie powołany do życia w rodzinie...............

Jesteśmy niepowtarzalni....nie ma dwóch takich samych osób na świecie...........dlatego nie ma dwóch identycznych dróg.....................

Istnieje też powołanie do życia konsekrowanego. Zróżnicowanie zakonów, również pozwala na róznorodność i wyjątkowość powołań tego rodzaju, Są zakony czynne, czynno-kontemplacyjne, kontempalyjne....Pan dla każdego z nas ma spesyficzne powołanie..............

Możecie mnie zapytać, dlaczego? Co mnie zainspirowało do napisania na temat Drogi, gdzie i tak zakończe pytaniem "jak odnaleźć drogę?..."...chcę ten prosty, najzwyczajniejszy tekst zadedykować moim siostrom (one wiedzą już o kogo chodzi).....dziękuję że ze mną jesteście...........nie jest prosto rozpoznać własny szlak....nasze drogi teraz są złączone....wierzę że w pewnym sensie zawsze będą sie nakładać....życze wam wszystkiego najlepszego......na drogach, które wam sie szykują.......drogi, upodabniają sie do pielgrzymowiczów.....będą tak piękne...jaka jest wasza łaska wiary......pisałam o specyfice powołania...........skomplikowana jest dusza moja............i Pan działa w niej w sposób dla mnie skomplikowany........ale niech droga, nad którą podmiot liryczny tego tekstu się zastanawia....będzie wolą samego Pana najwyższego, bo tylko wtedy można być szczęsliwym.....dziekuje za to że jesteście przy mnie i wpieracie mnie.Bądźcie ze mną nadal, tak jak ja z wami jestem i będę...:)

...nie zapominam o was kochani....którzy to czytacie...przepraszam, że ten tekst jest na takim podstawowym poziomie..........nie chodzi mi teraz o artystycznosc i pieknosc moich wywodów....ale o wysłowienie mojej refleksji....po spedzeniu czasu z moimi "siostrzyczkami"(uwaga!nie mylic z zakonnymi, to sa Dorota i Amanda, poznaliscie je, gdy reklamowalam stronke dziewczyn z Bordeaux ze zdjeciem)....kochani bądzcie szczęsliwi, w odkrywaniu woli Bożej......to nie jest proste, człowiek jest tak skonstruowaną postacią, ze jej specyficzne potrzeby (pomijając fizyczne)to min, w gorącej wodzie kąpana ciekawość......

Panie,daj poszukującym  łaskę wytrwałości i cierpliwości, a w momencie dla ciebie właściwym rozświetl nam nasze drogi,niech moja wola i każdego poszukującego będzie Twoją wolą, 'wszak nie tak jak ja, ale tak jak ty niech sie stanie'...

                                                                    Amen

19:56, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2006
"Współczesny Dawid"

Witam, mam nadzieje, że zrozumiecie sens metaforyczny owego opowiadania... tekst został napisany jakiś czas temu, porusza ważny temat patologii rodzinnej, bohaterstwa dzieci uwikłanych w anormale otoczenie domowe... Historyjka łączy się ściśle z księgą samuela w starym testamencie pisma świętego, porusza bohaterstwo Dawida oraz jego przeciwnika Goliata. Dawid był mamym chłopcem, Goliat potężnym wojownikiem, którego wszyscy się lękali....po ludzku absurdem jest wygrana z ową potężną istotą.....jednak nawet najsłabszy zewnętrznie  może wygrać z czymś czego się niesamowicie boi.....jeśli zaufa Bogu, odda się jemu całkowicie.....

kochani uwierzcie...przeczytajcie poniższe opowiadanie...powierzcie się Temu z góry, spróbujcie....

                  "Współczesny Dawid"

    Każdy ma w swoim życiu takiego "stfora", na myśl którego, odechciewa się mu żyć. Przychodzi wówczas strach i paraliż odwagi duchowej człowieka. Jeżeli jednak ofiara, wie jakimi słabościami, cechuje się jego potwór, jest w stanie pokonać swojego "Goliata" i iść krokami dzielnego "Dawida"...

 ...-"Panie Boże pozwól, i pozwól mi pomóc..., pomóż mojemu tatusiowi, niech już nie rusza nigdy tej "oranżadki", ja wiem, że to przeze mnie...pozwól mu mnie pokochać...."

Piękny monolog małej Ani zostaje przerwany...-"I co ty tam znowu gadasz, sama do siebie? Anka mówiłam ci przecież, że masz być cicho! Szanuj choć Ojca, bo mnie już dawno przestałaś szanować !"

-"mamo, mamusiu....", -"Boże! Dziecko nie rozumiesz? Zamknij się choć na chwilę..., no? No co chciałaś, mów że - tylko szybko!"

-"Boli mnie ręka, nie mogę nią ruszać, coraz bardziej..." - "wiedziałam!!! Marudzić będziesz , czyż tak? Najpierw narażasz się ojcu, a potem narzekasz. Po co weszłaś mu w drogę, wiedziałaś, że był pijany!"

-"Mamo, ja potrzebuje..." -"cicho bądź !!!"- to ostatnie słowo obudziło "Czarnego psa"- biblijnego Goljata Ani. Czarny pies wstaje, ostatkami sił próbuje złapać równowagę, sięga jeszcze po następny, pełny kufel "oranżadki"- opróżnia go w 1 sekundzie, potem idzie, ma cel, chce dojść do małego pokoju, chce dojść do Ani, przecież należy się jej kara, a on ją musi wymierzyć, musi być sprawiedliwy...

             Droga z jego legowiska do siedziby Ani jest naprawdę trudna, on sam się dziwi, że chce mu się ją pokonywać..., omija fotel, szafę, już nawet widać korytarz..., nagle na przeszkodzie stoi krzesło. Czarny pies potyka się o nie, przewracając na ziemię, własne ciało..., przy jego postaci już widać dzielnego 'Dawida" - "Tatusiu, ja niechciałam, tatusiu, przepraszam, będzie dobrze, zobaczysz!..."

 -" Co będzie dobrze, najpierw budzisz zmęczonego ojca, teraz go przepraszasz? Jak śmiesz!" KLAPS, Ania dostaje w twarz, Czarny pies się podnosi, krzyczy coś o nauczce, o karze, o sprawiedliwości, łapię Anie za jej chorą już rękę woła: -"Pomóż mi"

W tym miejscu zrodziło się we mnie pytanie, ileż słów potrzeba aby można było kogoś uszczęśliwić? Ania już nie jest smutna, Czarny pies przecież powiedział: "Pomóż mi!", teraz musi być dobrze, musi być!....

         Nagle, szczerą nadzieję przerywa Czarny pies, a raczej jego krzyk- "Na co czekasz głupia dziewczyno, no uderz matkę, oddaj jej!", -"Tato, przestań nie..."- niedokończywszy zdania, na podłodze już leżała ofiara Carnego psa. Ten biblijny Goljat naprawdę się wtedy wkurzył, musiał uderzyć Anię, musiał ją popchnąć, przewrócić na ziemię, jak stołek, jak....

                 w każdym bądź razie, Czarny pies dokonał celu, wymierzył karę, dokonał sprawiedliwego działania. Czołgając się resztkami sił, do swej poprzedniej siedziby, położył się, tym razem spokojny o swój sen. Przecież nikt nie będzie go więcej budzić, bo kto? - Jeśli jego ofiara leżała na ziemi, w kałuży deszczu i czerwonych płatków śniegu. Z wargi jej i nosa, bowiem wyciekała krew, z jej niebieskich ślepi, strumienie wody, powszechnie nazywane płaczem. Ciszę wokół ofiary burzy głos matki: "-Całe szczęście, że ten pijak poszedł już spać. Nie budź go więcej! No, ale przynajmniej to cię czegoś nauczy...nie Anka? Anka co ci jest, boli cię jeszcze ta ręka, co? Hej, ty płaczesz? Ty bekso, nie masz 8 lat, żeby płakać z byle powodu, wstawaj już z tej podłogi, bo się przeziębisz!...A skąd ta krew? Dobra, usiądź chociaż, to cię obejrzę...ale nie myśl sobie, że będę twoją prywatną pielęgniarką. Usztywnimy ci tą rękę,a jutro pójdziesz do lekarza, bo ja ci nic nie poradzę. Co? To już 4 rano? Ty nic nie spałś, no wstawaj już z tej podłogi i idź spać!"

             Ania podchodzi do łóżka, z jej poprzedniego monologu, pozostała pamiątka - PAN JEZUS, w postaci małego krzyżyka, spoczywał na jej poduszce...

..."Mamo, czytałaś kiedyś, o tym jak Dawid pokonał, silniejszego od siebie Goljata?" -"Co ty dziecko opowiadasz, majaczysz już z tego przemęczenia..."

-"Bo wiesz co, ja tez wygram ze swoim Goljatem bo ufam!" -"Naprawdę nie mam już do ciebie cierpliwości, co za dziecko, mówiłam ci że..."

-"UFAM TOBIE PANIE JEZU!" - w myśli tym razem powiedziała dziewczynka, przyciskając znaleziony krzyżyk do siebie i z radosnym, pogodnym uśmiechem dodała na głos : Wygram tą walkę mamusiu, wygram napewno!"                                                                     (lipiec 2005 r)

 

Kochani, czasem nam, ludzkim istotom wydaję się że coś nie ma sensu, nie ma sensu żyć, borykać się z problemami, czasem to co nosimy i nazywamy krzyżem jest dla nas zaciężkie, zatrudne ....nie do pokonania......wówczas spróbujmy powrócić do tej historyjki, bądź do biblijnej postaci "Dawida", bądźmy małymi Dawidkami, których siłę uświęca sam Bóg, zobaczycie, że staniecie się silniejsi...

...opowiadanie, trochę ubarwione także przedstawia żywot prawdziwej dziewczynki, obecnie "ta dziewczynka" nie jest już dziewczynką...tak jak ty czy ja, boryka się codziennie z nowymi Goljatami....ale wierzy, że jest z nią CHRYSTUS i tej wiary ciągle potrzebującej uświęcenia, życzę każdej i każdemu z was:)

Amen

14:21, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 listopada 2006
Jan Paweł II jako swiadectwo Miłosierdzia:)

.

 

 

 

 

                            Jan Paweł II – sługa miłosierdzia

                                    Homilia dla młodzieży

1. Miłosierdzie drogą do doskonałości

Jak żyć, by życie miało sens? W jakiej szkole szukać mistrzów? Wokół nas tyle propozycji. Gdy nie wiemy, co zrobić, wnikliwie rozważamy „za” i „przeciw” oraz szukamy rady u bliskich znajomych. Zwracamy się także z naszymi wątpliwościami do Boga, pytając: „Nauczycielu dobry, co mam czynić” (Mk 10, 18). A Bóg odpowiada przez głos sumienia i przez ludzi, którzy swoim życiem zdobyli wielki autorytet. Bóg odpowiada nam przez dobrego Nauczyciela, Jezusa Chrystusa. Jego słowa stanowią dla nas drogowskaz, światło w mrokach niepewności. Gdy młody, szlachetny chłopiec przyszedł do Jezusa z pytaniem, jak osiągnąć życie wieczne, usłyszał przypomnienie o przykazaniach Dekalogu. One uczą, jak żyć sprawiedliwie. Dalsza rozmowa oscylowała wokół drogi doskonałości (Mt 19, 21). Wówczas Jezus powiedział: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mk 10, 21). Doskonałość i dojrzałość osobową osiąga się dzięki „wyobraźni miłosierdzia”[1]. Miłosierdzie nie wyklucza sprawiedliwości, ale ją ubogaca.

Czymże jest miłosierdzie? Jego synonimami są „dobroczynność”, „filantropia”, „charytatywność”, „ofiarność”, „litość”, ale żadne z tych pojęć nie wyraża dokładnie tego, co oznacza miłosierdzie. Chcąc je zrozumieć, musimy spojrzeć nie tylko na relacje międzyludzkie, ale również na relacje między człowiekiem i Bogiem. Jedynie z perspektywy Bożego miłosierdzia można zrozumieć, czym jest miłosierdzie wobec ludzi.

2. Bóg bogaty w miłosierdzie (Dives in misericordia)

Bóg nasz objawia siebie w działaniu, gdy lituje się nad ludzką nędzą. Jego największym przymiotem jest miłosierdzie. Bóg nie karci bezdusznie ludzi. Chce nas raczej leczyć. Jak dobry pasterz, opatruje rany pokaleczonej owcy. Jak dobry nauczyciel, cierpliwie przypomina wielokrotnie już przerabiane lekcje i nie gniewa się w nieskończoność, gdy człowiek wciąż jest opieszałym uczniem. Nawet kara ze strony Boga stanowi krańcową forma napomnienia po to, by uchronić człowieka przed największym złem, jakim może być utrata życia wiecznego. Rozważając głębię Bożego miłosierdzia, Jan Paweł II pisał, że „w swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku”[2][2]. Miłosierdzie Boga jest pochyleniem się nad człowiekiem, by go podnieść, by przywrócić mu utraconą godność...

 

 

19:39, faustyna.b
Link Komentarze (1) »
środa, 08 listopada 2006
Dla tych, którzy się smucą...

To mówi ci Pan:"Nigdy nie zapomnę o Tobie, oto wyryłem cię na obu moich dłoniach:)" (Iz,15-16)

16:35, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 listopada 2006
Niepojęta Boska miłość...

                                                 Fundamentalność Bożej miłości, to nie pojęta święta miłość. Człowiek nie zrozumie owej miłości, gdyż nie to zostało człowiekowi nadane. Przede wszystkim człowiekowi Pan nie skąpił miłosierdzia i ufności. Tak moi drodzy ufności w Boże miłosierdzie....

                                        Nie bój sie człowiecze, przyjdż do Pana z dziecinną ufnością, on ukryty w białej hostii obdarzy cie poznaniem swej niepojętej miłości.     

                                                   I pewne powiesz: "ja nie rozumiem miłości Boga"...

     masz prawo nie rozumieć, bo tak naprawde nikt nie zrozumie boskiego umilowania człowieka , nikt nie każe ci również zmuszać sie do myslenia o owej milosci, do filozofii owego milosierdzia....

                                        Cóż za piekną miłość zobrazował nam Pan Jezus na krzyżu...wiedział, iż będzie cierpieć, wiedział , że niewinna jest jego dusza, która dozna okropnych męczarni ziemskich.....

                     miłość, moi kochani  nie opiera sie na racjonalnosci, na rozumie, na pojmowaniu zjawisk zachodzacych miedzy stronami biorącymi udział w miłości....

                   miłość, jest w twoim wnętrzu, jesteś zdolny do miłości i jej potrzebujesz...ale nie tej wyłuzdanej, platonicznej, erotycznej, ale świętej......................

         kochani, na kartach Pisma Świętego, często napotykamy na teksty miłości    miłości- najprościej mówiąc-Boga do człowieka,

                          nie ważne jest to, że nie możesz pojąć miłości Boskiej istoty, najwazniejsze jest to , że jesteś swiadomy, tej fundamentalnej prawdy.....,że tak.........właśnie Ciebie kocha Bóg, On nie gniewa sie na ciebie, ze nie rozumiesz jego miłości, on cieszy sie, gdy odwzajemniasz to uczucie....................;)

    owocnych refleksji, kochani..................jesteście szczęśliwcami bo Bóg was bardzo umiłował:)

                          Życzę każdemu z was przyjęcia tej prawdy do swojego serca

                                                                                                                       Amen

17:23, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
Ojciec Pio

 OJCZE PIO Z PIETRELCINY !

 

TY NAS KOCHASZ BEZ PRZYCZYNY,

 

ŚWIĘTY OJCZE Z PIETRELCINY

 

ZA SPRAWĄ BOŻĄ, NIECH NASZE WINY

 

BĘDĄ ODPUSZCZONE NA WIEKI,

 

BO MYŚMY TYLKO GRZESZNE CZŁOWIEKI !

 

BROŃ NAS PRZED DUCHEM ZŁYM,

 

I NIEPOSŁUSZEŃSTWEM PRZED BOGIEM SWYM!

 

PRAGNIEMY WSTAWIENNICTWA TWOJEGO,

 

U TRONU JEZUSA MIŁOSIERNEGO !

 

BĄDŹ NASZYM PATRONEM, WAROWNIĄ I MIŁOŚCIĄ,

 

TYŚ NASZYM ŚWIĘTYM, WIARĄ I MĄDROŚCIĄ !

                                        o.pio
16:25, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »

faustyna

SIOSTRO FAUSTYNO !

 

TYŚ ZA SPRAWĄ BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

 

DOSTĄPIŁAŚ ŁASKI ,

 

I JESTEŚ U BOKU ŚWIĘTEGO ORĘDZIA !

 

BĄDŹ MI PRZEWODNICZKĄ ,

 

MEGO ŻYCIA RATOWNICZKĄ !

 

BĄDŹ MI WZOREM ZAUFANIA

 

MIŁOSIERDZIA BOŻEGO,

 

„ JEZU UFAM TOBIE ”

 

 - PRAGNĘ WOŁAĆ DO CHRYSTUSA MEGO !

 

      O ŚWIĘTA FAUSTYNO !

 

BĄDŹ MI MATKĄ, BĄDŹ MI DROGĄ,

 

NIECH MOJE SERCE BĘDZIE ZAWSZE Z TOBĄ ! 

 

14:48, faustyna.b
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 listopada 2006
Dziewczyny z Bordeaux :), wkrotce nasz blog!!!;)

 warto nawiązać taką przyjaźń,

która utwierdza w wewnętrznej sile...

Warto zainwestowac w przyjaźń która buduje, łączy, zbliża do Pana...

Gdzie dwóch lub trzech jednoczy sie z powodu Mojego Imienia, tam ja jestem pośród nich,...

Czyż aby podobnych słów nie znajdziemy w słowie Bożym?:)

                                               

Kochani, rozejrzyjcie sie...czasem wystarczy otworzyć oczy.......warto zainwestowac w taką przyjaźń:)

Dorotko, Amando (na zdjeciu) dziekuje wam...........że jesteście:)

20:01, faustyna.b
Link Komentarze (2) »
Jezus? :)

                     

                             „Jezus?:)”

 

I siedzę tak blisko – bo na pierwszej skoczni,

A tak daleko zarazem

Od twej wszechmocnej świętości.

          

               Patrzysz się – zaledwie zerkasz ukradkiem

               I wołasz, szepcząc do ucha mojego:

               kocham Cię, nie bój się ,

                Ja Jestem z Tobą!

 

Moje oczy wpatrzone w białą hostię,

Widzą coś zwyczajnego, do momentu…

- do momentu reakcji upatrzeniowej,

Następuje zjawisko antyrealistyczne,

Ale nie „sur” – bo możliwe!

 

            Patrzysz na mnie,

            A ja na Ciebie,

            Występuje różnica fundamentalnego oddziaływania miłości.

 

Ty widzisz we mnie, swoją miłość,

Miłujesz mnie…

Ja też Cię kocham ,

Ale czy serce ludzkie potrafi kochać twoją mocą?

- wciąż za mało kocha cię moje serce.

          Mówisz : „Trwaj przy Mnie, Trwaj w miłości,                        

                        Przychodź bo tęsknię za Tobą

                        - gdy Ciebie nie ma przy Mnie 

                                               

- a cóż serce moje odpowiedzieć może?

       

Bogactwo duszy pokonuje marność próżnej egzystencji,

Działasz w istocie,

-która zaufała Twojemu Imieniu,

Cóż ci rzeknę?

Ufam Tobieale czyż naprawdę?Co myślisz gdy ciemność dominuje na drodze?Jaka jest twoja wiara?Samoistnie jest prochem,Gdyż wiara to zjawisko nie pochodzące z umysłu ludzkiego! Wiara. Człowiecze uwierz,

Że potrafisz wierzyć!  

Uwierz, że otrzymałeś dar wiary!

Dano ci ją za darmo!

Czemu więc korzystasz tak chętnie z drobiazgów płatnych,

A darmo nie potrafisz przyjmować!?

 

                Refleksje, inspiracje i ponownie refleksje….

Dzięki Ci Panie za to doświadczenie chwilowej,

Elementarnej mądrości,

Weny – czynnika sławiącego Twą Świętość!

 

                     Następuje milczenie…..

                     Mój umysł emocjonalnie nie potrafi skupić duszy…

                     Wie, że może jeszcze bardziej,

                     Mocniej połączyć się z Tobą,

                    - ale nie potrafi…

 

…Niedoskonałość? – czy to sprawa ułomności?

Nie”- słyszę szept tak delikatny,

Że niesłyszalny na zewnątrz.

 

Ludzka istota nie może przyodziać szat idealności,

Lecz stwierdzenie to jest piękne!

Wzrasta serce człowieka,

Doskonali potęgę miłosierdzia,

Chce dążyć ku lepszemu…

- Czy chce iść do Jezusa?  

 

19:31, faustyna.b
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 listopada 2006

Promyczek nadziei

   

Nadzieja……………

Cóż za owymi literkami się kryje,

Nadzieja……….

Ten jeden raz …………..

Niech zawładnie nad ludzkim umysłem………….

Niech to jej odtąd będzie nasz czas…

 

Nadziejo……………..

Mówię do ciebie………….

Wiec nie zwlekaj swych kroków i przyjdź!

 

Nadziejo ,

Świat bez cię jest taki pusty

Nie chowaj się, z otchłani ciemności wyjdź!

 

Nadziejo!!!

  

A nadzieja  jak okryta we śnie ,

Dopiero po drzemce się budzi,

I dostrzega jak światem włada lęk,

 I jak ciemność człowieka dopada……………

 

Wiec odzywa się nadzieja do zła,

I słowa drogie powiada:

lęku obłudny, co ty tu robisz? Ja już jestem….

Ty w proch poruszyć masz swą nicość!!!

 

Zło nie ma wyboru,

Musi poddać się rezygnacji bytowej,

Dominacja jego musiała umrzeć,

By promyczek pojawił się znowu”

 

Niebój się ludzka malinko,

Żeś taka mała na świecie…..

Lękowi nie oddawaj swej duszy………

Gdyż nadzieja twe serce powzięła,

Ten promyczek zostanie w twym sercu……………….

Zaufaj tylko, bo ufność jest cenna,

To ona potęgą jest świata

Zaufaj nadziei, ona nigdy nie zapada!!!/J

Ona nigdy nie umiera…….

Zobacz ,  właśnie ja obudziłyśmy……….

Zaufaj promyczkowi jej postaci.

 
20:52, faustyna.b
Link Komentarze (1) »
wtorek, 31 października 2006
Mój braciszek
 

Pewien przechodzeń, czmychał w stronę ciemnej uliczki,

Oczy wielkie jak głaz od reakcji bojaźności…

Serce dygotawszy z przerażenia,

Bało się obcości jakiej doświadczało…………..

 

Dziwaczność owego człowieka o tyle budziła absurd……………

Ze ludzka istota pogardzała owego wędrowca…

 

                                    Dlaczego………..

                                    Bo się bał?

                                    Bo sam był w rzeczywistej sferze neomoralnosci?

                                    Dlaczego?

                                    Bo był inny niż cała rasa ludzkiego gatunku?.....

 

Postać usiadła, przymrużyła swoje zmarznięte oczęta,

Chciała usnąć, nie mogła………

Jego Cielesność na to nie pozwalała

Wyglądał jak …………..oszczędzę tego słowa…………

Żył jeszcze,

Choć zmysły zewnętrzne nie dawały żadnych sygnałów…………

Idzie jedna istota ludzka…………..

Druga……

Trzecia i piętnasta………

 

                                              Ludzie człowieczy czy nie rozumiesz?

                                              Nie rozpoznajesz?

                                              Nie widzisz , czy taka ślepota ogarnęła twe serce?

                                              Człowiecze opamiętaj się!

                                              Pan mówi do ciebie:

                                             „Co żeście uczynili jednemu z tych najmniejszych,

                                              Mnieście  uczynili”

 

 Czy już wiesz kogo omijasz tak szybkim krokiem?

Abba , ojcze, tato, tatusiu……………….

Bratanku , bracie, braciszku,braciszeńku…..

 

Tak powinieneś rzeknąć, do owego człowieka,

Przecież w nim masz widzieć Chrystusa,

Ten konający, brudny kosmita...

...to człowiek,

Co więcej to ziemianin!

  On jest z twojej planety,

Mieszka tu gdzie ty, na ziemi,

                                               Przede wszystkim,

                                            On jest twoim bratem!

                                            Twoim bezbronnym braciszkiem…

                                             Który potrzebuje tylko jednego………

                                           Twojej  bratniej miłości….

       
22:04, faustyna.b
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2